niedziela, 28 grudnia 2014

Lotniczy tydzień cz.1 // Big flying week part 1

 Poniedziałek, 15 grudnia zwiastował początek dobrego lotniczo tygodnia. Przede mną 5 lotów co, jak na mnie, spora ilość zważywszy na fakt, iż w całym poprzednim roku odbyłem lotów 6. A tu 5! I to w jednym tygodniu! Ale nie ma co przeżywać.. czas poopowiadać... Na dobry początek miałem do odbycia trasę WAW-LHR-FRA-WAW. Trasa atrakcyjna ze względu na lot Boeing'iem 737-400 LOTu. Reszta trasy wykonywana na A321-200 i A320-200 Lufthansy. Fajną sprawą był fakt, iż na Heathrow byłem już obsługiwany z nowego Terminala 2 nazywanego pięknie "The Queen's Terminal" ("Terminal Królowej"). Co tu dużo mówić... Absolutnie wspaniały... ale o nowym terminalu już za chwilę... ;)

 Monday, the 15th od December was the beginning of a very good aviation week for me. 5 flights ahead of me, which was quite a good ammount. Considering the fact I flew 6 times last year... and 5 flights only this week... amazing! But no need to get exicited... let's get down to the story.  The first route was WAW-LHR-FRA-WAW, very attractive because it consisted of the Boeing 737-400 by LOT, other types were Lufthansa's A321-200 and A320-200.  Another very nice feature was the fact that I was to arrive and depart from LHR using the new Terminal 2 named "The Queens Terminal". Not much to say... the terminal is simply amazing.. but we will get back to it soon... ;)


 Tak więc początek podróży wysłużonym SP-LLF. Wszelkie kontrole i boarding przechodzą sprawnie, bez opóźnień. Za kilka chwil wypychamy i kołujemy do pasa 15, skąd zaraz rozpędzimy by wzbić sie w powietrze i mieć okazje podziwiac wspaniały zachód słońca.

 So for a good beginning we take SP-LLF. All checks and boarding go well, without any delays. We soon take our seats on board the 737, push-back and taxi to runway 15, from which we will take-off and after a couple of moments admire the beautiful sunset.



 Lądowanie w Londynie odbywa się w nocy. Pomimo wielu prób nie udaje mi się zrobić wystarczająco fajnego zdjęcia więc niestety z tej kwestii nie mam nic do zaprezentowania... Szkoda :( Następne dwa dni spędzę daleko od Londynu ale już 17 grudnia powrócę i porobię kilka ciekawych rzeczy. ;)

 London greets us at night. Although I tried, I didn't manage to take a good sharp shot, good enough to present... what a pity :( The next two days will be spent away from London but on the 17th of December I will be back to do some cool stuff. ;)


 Tak więc 17 grudnia wróciłem do Londynu na lotnisko Heathrow, ponownie do Terminala 2. Sam terminal jest absolutnie przepiękny i ogromy. Wspaniałe wrażenie robi rzeźba zawieszona przed wejściami do terminala. Jest to największa rzeźba w Europie ufundowana przez prywatną osobę. Jej waga to 77 ton i składa się 23 części. Według autora ma przedstawiać parę wydobywającą się z silników podczas lotu. Monument swoimi rozmiarami robi ogromne wrażenie..

 And so on the 17th I returned to Heathrow, back to Terminal 2. The terminal itself is absolutely beautiful and enormous. What makes the terminal special is an enormous sculputre in front of the entrances. It is Europe's largest privately funded sculpture. It weighs 77 tonnes and consists of 23 parts. The authors claims that its shape is to be simmilar to a jet's vapour trail.

 Terminal w środku jest równie ogromny i przestronny. Poniżej fotki hali bagażowej i strefy wolnocłowej.
 The terminal is just as big inside as it is outside. Below two shots of the baggage claim hall and the duty free zone.



 T2 ma jeszcze jedną ogromną zaletę... Na lotnisko przyjechałem 4 godziny przed lotem więc mialem przynajmniej dwie godziny na jakiś sensowny spotting. Tylko gdzie... 15 minut szwędania się i znalazłem. Miejscówka pozwala fotografować samoloty startujące lub lądujące na pasie 27L. Fajne jest to, że fotki maja jakieś sensowne tło a miejscówek umozliwiających takie sztuki na Heahtrow jest niewiele. Minusami jest siatka, duża ilość budynków które łatwo mogą wejść w kadr i ustawienie w stosunku do słońca gdy nie ma chmur. Pomimo wszystko miejscówka mi sie bardzo spodobała i pozwoliła mi złapać kilka nowych maszyn do kolekcji. Pierwszy raz sfotografowałem a380 Qatara czy Dreamlinera United. Warunki nie rozpieszczały ale myślę, że fotki wyszły całkiem nieźle. 

 T2 has one very big plus.... I arrived 4 hours early which gave me at least two hours for some proper spotting. But where do I go... I needed 15 minutes to find the right place. The spotting location is at the end of terminal, gives quite a nice view over runway 27L. The shots are ground shots which are not so common in LHR. The minuses are the dense fence, lots of buildings and backlight when no clouds. I still loved the place and got a couple of good shots despite the poor conditions. New additions to logbook such as the Qatar a380 and United Dreamliner always put a smile on the face.




























  Na koniec, żeby nie było, chociaz jedna fotka z FRA. Pierwszy raz na pokładzie A320-200 z sharkletami.
 At the very end, at least one shot from FRA. My first time on board the A320-200 with sharklets.


 I to by było na tyle, jeśli chodzi o pierwszą częśc tygodnia. Już wkrótce relacja z lotu o dużo wyższym standardzie nic Ekonomia. Do zobaczenia!

 And as one of the cartoons would say: "Thats all folks!". Very soon the second part of my adventures will be revealed, where I will take part in a flight of a much higher standard than economy class. Stay tuned!

środa, 12 listopada 2014

Spełnienie marzeń..... / A dream come true....

  W zeszły piątek, 7 listopada, spełniło się jedno z moich największych lotniczych marzeń. Kropka. Tu można by skończyć i ruszyć z pokazywaniem zdjęć, które by same mówiły za siebie. Jednak zanim przejdziemy do samych zdjęć to trochę wyjaśnień. ;) Tak więc, rozpoczynając ten i tak już długi weekend o jeden dzień wcześniej, dzięki uprzejmości całej załogi lotu TVP7500/TVP7501 wybrałem się do Agadiru w roli obserwatora. Najfajniejszą rzeczą w tym wszystkim był fakt, iż mogłem zasiąść w kokpicie, co pozwalało mi na obserwację absolutnie całego lotu od kołowania w Warszawie do parking-breake'ów w Agadirze... dla spottera rzecz absolutnie wyjątkowa i niesamowita. Tak więc zapraszam na podróż do Agadiru. ;)

 Last friday, on the 7th of November, one of my biggest aviation dreams had come true. This could really be enough to say and we could get down to looking at the photos which just speak for themselves. But before we do that, a couple words of explanation. ;) Soooo, by starting this long weekend just one day earlier , thanks to the kindness of the whole crew of flight TVP7500/TVP7501 I went off to Agadir in the role of an observator. The most exiciting part was the fact that I could observe the entire flight from the cockpit - from the block-off in Warsaw to the parking brakes in Agadir... for a spotter, something absolutely unique and fantastic. Therefore I invite you to Agadir. ;) Safe journey!


Przygoda rozpoczęła się z rana... 8.30 zbiórka w biurze Travel Service Polska na briefing. Potem szybkie hop do autobusu, kontrola bezpieczeństwa i zaraz byliśmy już na pokładzie OK-TVR - Boeinga 737-800 należącego właśnie do Travela. Odbyły się inspekcje wewnętrzne i zewnętrzne samolotu a następnie Cabin Crew przywitało pasażerów na pokładzie podczas gdy w kokpicie trwały staranne przygotowania :

 The adventure started from the very morning... 8.30 briefing at the Travel Service Poland office. Then a quick Crew Bus ride, safety control and in a matter of moments we were on board OK-TVR - a Boeing 737-800 belonging to Travel. Internal and External inspections were performed, then the Cabin Crew welcomed the passengers on-board while thorough preparations were held in the cockpit :

Samolot zamknięty, paxy grzecznie siedzą, clearance ATC jest, tak więc wypychamy i odpalamy silniki... W czasie push-backu mamy okazję podziwiać Boeinga 767-300 ArkeFly, który dopiero od niedawna realizuje połączenia czarterowe z Warszawy :

 Doors closed, passengers calmly sitting in their seats, ATC clearance given, we push-back and start-up our engines... During the push-back we have the occassion to admire the beautiful Boeing 767-300 of ArkeFly, which has just started charter flights from Warsaw : 



 Dokołowujemy do pasa 15, dostajemy zgodę na start... lecimy! ;)
 Nice, short taxi to runway 15, take-off clearance... and we are off! ;) 


 Powoli wznosimy się do FL350 - 35000 stóp czyli około 10600 metrów. Po drodze dostajemy kilka skrótów, ostatnie jakieś korekty i możemy spokojnie lecieć po zaplanowanej trasie :

 We slowly climb to FL350 - 35000 feet which is about 10600 meters. On the way be get a couple of short-cuts, last corrections and we can easily fly on our planned route : 


 Po jakiejś godzinie lotu pojawia się pierwsza atrakcja. Po naszej lewej stronie, najpierw powolotku, potem coraz odważniej, zaczynają prezentować się przed nami przepiękne widoki Alp, podobno gdzieś tu widać nawet Mont Blanc ale niestety nie jestem w stanie wskazać ;) Mamy kilka ładnych chwil na podziwianie tych wspaniałych gór, łapiemy ile możemy, gdyż wiemy, że jak będziemy wracać to będzie już ciemno i nic nie zobaczymy.

 After about an hours flight we have our first attraction. On our left side, at first very slowly, with time, more and more bravely, the beautiful Alps start presenting themselves. Apparently you can see Mont Blanc on these shots but unfortunatelly I can't show you where. ;) We have a couple of wonderful moments to have a look at these wonderful mountains, we capture as much as possible, because we know, that on our way back it'll be dark and we will see nothing. 




 Gdzieś w oddali, na tle gór prezentuje nam się mijanka w postaci Boeinga 777 :
 Somewhere in the distance, we see a Boeing 777 beautifully passing us with mountains behind it :


 Po "alpowych" doznaniach powoli opuszczamy obszar Szwajcarii, na koniec oglądając lotnisko w Genewie.
 After "the Alp" experience we slowly leave the Swiss airspace, having a glimpse at Geneva Airport at the end. 


  Czas mija, a my lecąc nad Hiszpanią, coraz bardziej zbliżamy się do Afryki. Czas więc na obowiązkowe selfie. Dla tych, którzy się nie orientują : po prawej Kapitan Piotr Lipiński a po lewej nasz Pierwszy Oficer Bartłomiej Głuśniewski, w środku oczywiście ja! ;)

 Time flies by and so do we. While passing Spain, we get closer and closer to Africa. It's time for a selfie. For those who don't recognize : on the right, Captain Peter Lipiński, on the left, our First Officer, Bartłomiej Głuśniewski and in the middle me of course! ;)


 Podczas prawie 5-godzinnego lotu, każdy potrzebuje chwili na rozprostowanie nóg. ;)
 During an almost 5-hour flight, everyone needs a moment to stretch their legs. ;) 


  Dolatujemy do Afryki. Rozpoczyna się zniżanie do lotniska w Agadirze. Cały ten czas umila nam widok przepięknych gór Atlas, które podziwiamy praktycznie przez cały okres zniżania. Zapiera dech w piersiach...

 We get to Africa. Our descent to Agadir airport starts. Throught the the whole time of descending, the beautiful Atlas Mountains present themselves to us. The view is absolutely phenomenal... 
   


Tak to wyglądało z perspektywy kokpitu... całkiem nisko ;)
This is what it looked like from the cockpit perspective... quite low ;)


 Nagle robi się płasko i całkiem... zielono!  ;) 
 It suddenly gets all flat and quite... green! ;)


 Pozostaje nam jeszcze kilka minut schodzenia, a potem już widać lotnisko i pas 10. Ruch mizerny.. ;)
 We have a couple more minutes of descent, then we can see the airport and runway 10. Traffic quite poor.. ;)


 Krótka prosta do pasa 10.
 Short final to runway 10.


 Opony naszego OK-TVR delikatnie stykają się z pasem. Rewersy, hamulce i za chwilę już zjeżdżamy z pasa i kołujemy do naszej stojanki, plyta całkiem nie brzydka, szkoda, że pusta. ;)

 The tires of our OK-TVR gently touch the runway. Reverse thrust, brakes and in a moment we vacate the runway and taxi to our parking posision, the ramp doesn't look bad, just a pity it's empty. ;)


 Hamulce parkingowe zostają zaciągnięte, silniki wyłączone. Cabin Crew otwiera drzwi, i wypuszcza wygłodniałych odpoczynku pasażerów. Potem rutynowe inspekcje, tankowanie, planowanie trasy z powrotem. Ale zawsze jest czas na szybkie cyk cyk własnej twarzy, żeby nie było. :)

 Parking brakes are armed, engines off. Cabin Crew opens the doors and let's the passengers out. Then normal routines occur : inspections, refuelling, planning the route back home. But there is always time for a quick shot of my own face, just in case someone would say that I haven't been to Africa. ;)


 W czasie naszego krótkiego pobytu, ruch troszkę się zwiększa. Lądują dwa Boeingi 737-800. Jeden to OO-JAV linii JetairFly a drugi to CN-ROJ linii Royal Air Maroc.

 During our short visit, traffic gets a bit better. Two Boeing 737-800's land. One of them is OO-JAV of JetairFly, the other is CN-ROJ of Royal Air Maroc.


 Ponownie witamy, tym razem już wypoczętych, pasażerów na pokładzie. Z załogą ponownie zamykamy się w kokpicie. Tym razem bez wypychania, po prostu odpalamy silniki i kołujemy do pasa 10. Chwile oczekiwania przy progu, line-up, czyli zajęcie pasa i start. Po starcie widok na Agadir - wygląda trochę jak jakaś plansza dobrej strzelanki komputerowej. 

 We welcome fresh passengers on-board. Together with the crew we close ourselves in the cockpit. No push-back this time, we just start our engines and taxi to runway 10. A moment of waiting at the runway holding point, we line-up, and take off. During our climb we get a nice view of Agadir - looks a bit like a good computer shooting game map. 


 Ponownie chwila zakochania w górach Atlas...
 Again a moment of admiration for the Atlas Mountains...


  Nabieramy wysokości i po kilku minutach naszym oczom ukazuje się lotnisko w Rabacie, całkiem ładnie otoczone chmurkami. 
  We keep on climbing and after a few minutes we see the airport in Rabat, quite nicely surrounded by clouds. 


 Czas mija, a słońce powoli dziękuje nam za współpracę, żegnając się rzuca nam troche ładnych kolorów na chmury.
 Time goes by and the sun slowly ends its cooperation with us. As a goodbye gift it casts a couple of nice, warm colors on the clouds.


 Tuż przed zachodem zdążyłem zrobić jeszcze Air2Air'a, czyli zdjęcie lecącego samolotu zrobione z innego lecącego samolotu. Pierwszy raz miałem okazję coś takiego robić. Jakość może i nie szczególna ale bez wątpienia jest to moje ulubione zdjęcie z tej wyprawy.... oprócz wszystkich selfie! ;)

 Just before sunset I get the occassion to take my first ever Air2Air shot, that means a photo of a plane in flight taken from another aircraft. The quality may not be the best but this is surely the photo I am most satisfied with... apart from all the selfies! ;)


 Słonko zaszło a na horyzoncie bardzo ładne kolory.
 After sunset we still get a couple of nice colors on the horizon.

 Na koniec jeszcze pocztówka, jeszcze troche polatamy w ciemnościach nocy a potem rozpoczyniemy zniżanie do pasa 33 w Warszawie... Podróż dobiega końca...

 A quick postcard for the end. We will have a bit more flying in the darkness of the night. Then we will descend to runway 33 in Warsaw... The journey is coming to an end...



  Bezpiecznie i znowu bardzo delikatnie lądujemy z powrotem w Warszawie, parkujemy samolot, wypuszczamy pasażerów do trochę chłodniejszej Warszawy. Szybkie sprzątanie, do Crew Busa i za kilka minut już stoimy po drugiej stronie terminala. Podróż zakończona. 
 Cóż mogę powiedzieć... był to zdecydowanie najpiękniejszy dzień w całej mojej spotterskiej karierze, jeśli nie w całym życiu. Dla takich dni się żyje, i takie właśnie dni napędzają człowieka do dalszych starań o realizację marzeń. Chciałbym bardzo podziękować załodze, Kapitanowi Piotrowi Lipińskiemu i Pierwszemu Ofircerowi Bartłomiejowi Głuśniewskiemu, za to, że zgodzili się zabrać mnie na ten lot, za cierpliwe znoszenie ciągłego błysku flesza, i oczywiście za wspaniałe towarzystwo podczas całej podróży. Podziękowania także dla Cabin Crew z szefową Magdaleną Lachowską na przedzie za wspaniałą opiekę i troskę. Na końcu podziękowania dla wszystkich w biurze w Travelu, szczególnie dla Agnieszki Hajer, która odegrała kluczową rolę w tym aby to wszystko mogło się odbyć. Dzięki Wam wszystkim! ;)

 We safely and again very gently land in Warsaw. With the aircraft parked, we let our passengers out to a slightly colder Warsaw. Quick tidying-up, we go to our Crew Bus and after a couple of minutes we are on the other side of the terminal. The journey has ended.
 What can I say... this was surely the most beautiful day of my spotter life, if not of my whole life. These are the kind of days which you live for and a kind which cheers you on to keep fighting for your dreams. I would like to thank the Crew, Captain Peter Lipinski, First Officer Bartłomiej Głuśniewski for letting me go with them on this trip, being patient with the constant camera flash and for keeping me fantastic company throughout the entire flight. I would also like to thank the whole Cabin Crew with Senior Cabin Crew Magdalena Lachowska for all the care shown to me during the flight. Last but not least I would like to thank the whole Travel office, with Agnieszka Hajer in front for making my dream come true. Thank you all very very much! ;)